Wzrost zainteresowania brytyjską grą Bolt Action jaki nastąpił w Polsce sprawił iż nie mogłem wobec niej pozostać obojętny. W kraju, gdzie figurowe historyczne gry bitewne to nisza w niszy jest to swego rodzaju fenomen, że w tak krótkim czasie system zyskał sporą popularność i setki nowych graczy zarówno w grupie zainteresowanej dziejami II wojny światowej jak i grupy dla których historia tego konfliktu była jak dotąd obojętna.
Mój wybór padł na armię Cesarstwa Japonii. Tworzenie kolejnej armii niemieckiej w kraju gdzie jest ich na pęczki byłoby jak dla mnie pewnym absurdem. Natomiast do Dai-Nippon Teikoku Rikugun od dawna czułem pewną sympatie.
Sama armia nie ma takiej siły ognia jak jej niemieccy czy amerykańscy "koledzy". Nie dysponuje też zabójczym sprzętem pancernym pokroju sowieckiego sprzętu z Armii Czerwonej. Braki pod tym względem nadrabia jednak zasadami specjalnymi (fanatyzm, szarże banzai czy taktyka zasadzek) i atrakcyjną ceną zarówno w punktach jak i złotówkach. Większość z moich figurek to zresztą towar nabyty z "drugiej ręki" za bardzo atrakcyjne kwoty - rynek wtórny to wielki plus tej gry.
Dzisiaj zamieszczam zdjęcie buntai piechoty. Trzynastu "ludzi" uzbrojonych głównie w karabiny (shoju) Arisaka Type 99 i jeden rkm (keikikanju) Nambu Type 99. Postanowiłem skupić się na teatrze birmańskim toteż na uzbrojenie oddziału trafi też ciężki granatnik (jutekidanto) Type 89. Tenże jest jednym z nielicznych uzbrojeniowych plusów japońskiej armii bo choć jest to tylko "lekki moździerz" to można mieć drużynę uzbrojoną w 3-4 takie sztuki bądź też każdej z nich dać po jednej sztuce. Inne armie muszą zadowolić się jednym lekkim moździerzem.