piątek, 14 sierpnia 2015

Renault R35, 21 Batalion Czołgów Lekkich, september 1939 - Warlord Games 28mm


   Na (...) postoju trzeba było spalić z powodu braku benzyny większość samochodów i prawie wszystkie czołgi. Patrzyłem na poorany pociskami pancerz mojego czołgu. W paru miejscach widniały głębokie ślady, jakby łyżką wybierano pancerną blachę. Efekt trafień pocisków przeciwpancernych. Szczęśliwie, nie zdołały przebić kutolanych blach. I w duchu musiałem przyznać, że mimo rozlicznych mankamentów technicznych można jednak mieć sympatię do nie lubianego R-35. Z wielkim żalem podpalałem podłożone pod silnik kłęby naoliwionej szmaty.

Por. Kostuch, 2 Kompania 1 Batalionu 10 Brygady Kawalerii Pancernej. Francja 1940.

 



"A do czego to?"


     Przedwojenna Francja pod niektórymi względami była dziwnym krajem. Zwłaszcza gdy mowa o lekkiej pancernej. W wyniku przetargu ogłoszonego w roku 1934 do produkcji trafił szereg podobnych do siebie czołgów (R35, H35, AMC 1935, FCM 36) przy czym najlepszego z nich czyli FCM 36 zakłady obciążone produkcją Char B1 wyprodukowały zaledwie 100 szt.

   Char leger model 1935R był od konstrukcji zakładów z Tulonu wolniejszy i gorzej opancerzony jednak wyprodukowano go kilka setek. Miał być czołgiem wsparcia piechoty zastępując w tej roli całkowicie przestarzałego Renault FT17 zatem otrzymał bardzo gruby, jak na ówczesne czasy, pancerz dochodzący do 43mm nawet na bocznej i tylnej płycie pancernej (czyli raptem o kilka milimetrów mniej niż pierwsze wersje T-34). Jego 10,5t poszło na rzecz pancerza kosztem mocy silnika - pojazd osiągał 20km/h na drodze. Po swoim sławnym poprzedniku otrzymał działko. W znaczeniu dosłownym bowiem szukając oszczędności w wieży APX-R montowano usunięte z FT17 stareńkie, czasami zużyte armatki półautomatyczne SA 18, która mimo nowych pocisków ppanc. jakie weszły do użycia w 1935 nie nadawała się specjalnie do zwalczania konstrukcji pancernych wroga. Zresztą ze 102 szt. amunicji jakie czołg miał w zapasie aż 90-siąt było przeznaczonymi do likwidacji piechoty. Oprócz tego działka dowódca czołgu miał do dyspozycji karabin maszynowy Reibel mle 1931 kalibru 7,5 mm. Skoro już o dowódcy mowa to zgodnie z przestarzałą koncepcją francuską w wieży znajdowało się miejsce dla zaledwie jednego człowieka. Ten musiał sam wykonywać szereg czynności od obsługi armatki poprzez obserwację pola bitwy na wydawaniu rozkazów innym dowódcom kończąc. Dopiero ACG1 (którego wyprodukowano kilkadziesiąt sztuk) dostał dwuosobową wieżę...

   Czołg w przytłaczającej większości trafił na uzbrojenie samodzielnych batalionów piechoty rozdzielonych między jednostki piechoty. Wyprodukowano ponad 1,500 egzemplarzy a konstrukcja doczekała się wartościowych modyfikacji zarówno w służbie francuskiej (R39 i R40), rumuńskiej czy niemieckiej. Czołg oprócz armii francuskiej trafił na uzbrojenie armii jugosłowiańskiej, tureckiej, rumuńskiej, polskiej, węgierskiej, a po kapitulacji Francji armii bułgarskiej, włoskiej i niemieckiej (gdzie służył np. do obrony niemieckiego panowania w Paryżu).

W barwach "polskich".


   Renualt R35 na polską "paliwożerny wikt" trafił dzięki zawarciu w Rambouillet (6 IX 1936) umowy kredytowej na zakup materiałów wojennych oraz instalacji i urządzeń dla przemysłu zbrojeniowego. Choć początkowo zakupu czołgów nie rozważano to dzięki zainteresowaniu gen. Śmigłego-Rydza na początku następnego roku zbadała kwestię uruchomienia produkcji czołgów Renault w Polsce. 11 III 1937 w Campe de Satory odbyła się prezentacja czołgu... gdzie ten nie zachwycił. Z raportu polskiej komisji:

Czołg ten jest wyłącznie czołgiem wsparcia piechoty i nadaje się tylko do tego. Nieprzydatny do działań samodzielnych, o ograniczonych możliwościach zwalczania broni pancernej oraz do użycia go w działaniach ruchomych. Do wsparcia piechoty po właściwym rozwiązaniu uzbrojenia może być uważany za najlepszy czołg na świecie

   Nie powiodły się także próby zainstalowania w jego wieży produkowanego w Polsce na licencji działka Bofors 37mm i ckmu wz.30. Więcej entuzjazmu u Polaków wzbudził czołg Somua S35 jednak okazał się on nieosiągalny nawet do testów zapoznawczych. Zamiast niego Francuzi próbowali uparcie sprzedać II Rzeczypospolitej nieudany czołg Renault D2 lecz na szczęście bezskutecznie. Sytuacja stała się zatem patowa bo ani polska strona nie chciała słabo uzbrojonego i powolnego czołgu ani strona francuska z racji problemów w produkcji nowych typów uzbrojenia na własne potrzeby nie mogła ustąpić. Rozwiązanie problemu nastąpiło dopiero w roku 1939, po zajęciu przez Niemcy Czech. Polska nie mając wyboru zgodziła się na przyjęcie R35 natomiast Francja w trybie alarmowym gotów była takowe wozy dostarczyć. Do kraju nad Wisłą skierowano nowe czołgi z zamówienia dla francuskiej armii nr. 71.296 D/P., pokryte już kamuflażem francuskim. Zamówiono 100 szt. Do Polski pierwsze 50 maszyn trafiło w lipcu 1939 i trafiły na wyposażenie 12 Batalionu Pancernego stacjonującego w Łucku.

  Wraz z wybuchem wojny 1 IX 1939 zmobilizowano 21 Batalion Czołgów Lekkich (dowódca mjr. Jerzy Łucki) w sile trzech kompanii czołgów. Jednostkę oddano do dyspozycji Naczelnego Wodza Śmigłego-Rydza. Zamiast wyruszyć w kierunku frontu aż do 14 IX tkwił w miejscu a następnie ruszył na południe w celu dotarciu do sił frontu południowego gen. Frontu Południowego. Wojna Obronna '39 upłynęła batalionowi na marszu w kierunku kolejnych miejsc koncentracji wskazanych przez Naczelnego Wodza aby po 17 IX (agresji Związku Radzieckiego na Polskę) zostać skierowanym do neutralnej Rumunii i Węgier. Jedyne starcie jakie stoczy 21 Batalion miało miejsce w Kołomyjach przeciwko ukraińskim nacjonalistom... i tak cały polski batalion jakże cennych czołgów zamiast zostać wykorzystanym przeciwko panzerwaffe trafił na uzbrojenie armii rumuńskiej, która wykorzystała go w 1941 podczas operacji Barbarossa.

   Historia bojowa czołgów Renault R35 w 1939 nie wyglądałaby zatem specjalnie ciekawie i znana byłaby jedynie jako przykry epizod gdyby nie Samodzielna Kompania Czołgów R.35 ppor. Józefa Jakubowicza. Zebrano pojazdy szkolne z Modlina, czołgi remontowane w Łucku, kilka znaleziono na platformach rozbitego pociągu (razem 2 sprawne R35 i 3 Hotchkiss H35 testowane w Polsce). Oddział 17 IX wymaszerował w kierunku Lwowa, a 18 IX nawiązały kontakt z Grupą Operacyjną "Dubno". 20 IX w Busku pod Lwowem doszło do pierwszego kontaktu bojowego z armią radziecką w której stracono jeden czołg. Następnego dnia we wsi Polskie Łany stoczono bój z 44 Dywizją Piechoty. W pierwszej fazie starcia odrzucono siły niemieckiej piechoty aby w kolejnej stanąć naprzeciwko czołgów niemieckich z 4 Dywizji Lekkiej - zniszczono, uszkodzono lub zdobyto kilka czołgów wroga za cenę jednego czołgu własnego. Dnia 22 IX polscy czołgiści musieli się przebijać przez pierścień wojsk radzieckich w rejonie Dołhobyczowa (stracono 1 czołg), a pod Tyszowcami stoczono kolejny bój z RKKA. Ostatni czołg z powodu braku benzyny spalono 24 IX.
   Warto nadmienić, że polscy żołnierze tego samego czołgu używali w 10 Brygadzie Kawalerii Pancernej sformowanej po upadku Polskie we Francji i walczącej w 1940 w Burgundii (Montbard).

 Praca nad modelem

    Model żywiczny produkcji Warlord Games jest chyba jednym z najsłabszych ich modeli i nie ma w tych słowach ani grama przesady. Jest to model przeznaczony do wargamingu zatem nie silono się na jak najlepszym jego odwzorowaniu i stosowano uproszczenia na detalach jednak trudno nie być zdziwionym gdy jeden bok czołgu jest dłuższy od drugiego. Mimo wszystko z tym modelem pracowało mi się raczej dobrze - nie było czego urwać, masa maskująca z łatwością przylegała do gładkiej skorupy pojazdu. Czołgi dostarczone Polsce były pojazdami nowymi przeznaczonymi pierwotnie dla różnych jednostek wojsk francuskich i raczej nie zostały przemalowane w polskie barwy - miały różne wersje francuskiego kamuflażu - o czym świadczy kilka zdjęć pojazdów internowanych na Węgrzech w 1939. Jako iż to "nówki" zaoszczędziłem im uszkodzeń i rdzy.
    Zaniechałem też poważniejszego brudzenia i części chemii. Jedynie przykurzyłem pigmentem naniesionym za pomocą aerografu na jego dolne powierzchnie oszczędzając wieżę. Teraz będzie mógł wyruszyć pocztą do klienta aby służyć w jego armii.

    Malowałem farbami Hataka Hobby z zestawu Early WW2 Polish Army Paint Set. Polska frima rozwija się prężnie dosłownie zalewając nas swoimi kolejnymi zestawami tematycznymi. W tekturowym pudełku znalazłem cztery farbki w buteleczkach a'la vallejo jednak każda z nich miała w środku metalową kulkę służącą do lepszego mieszania pigmentów. Z zestawu tylko dwie farby (brąz i piaskowy) nadawały się do malowania francuskiego kamuflażu, oliwkowozieloną musiałem zrobić poprzez wymieszanie z sobą czerni i zieleni Army Paintera. Farby Hataka Hobby dla polskich wozów są całkiem sprytnie wykonane, malowanie należy zacząć od koloru piaskowego ale z racji jego krycia najlepiej rozpocząć od górnych powłok i stopniowo dodawać kolejne warstwy na niższych miejscach. Pozostałe kryją jedną warstwą.

   Jeżeli chodzi o zastosowanie R35 w Bolt Action do którego model jest dedykowany trzeba powiedzieć iż może on służyć w naprawdę wielu armiach zarówno alianckich jak i państw osi (a nawet neutralnych). Nie jest to pojazd przeznaczony do niszczenia czołgów wroga z racji słabszej armaty jednak nadrabia swym pancerzem. Nie dostaje kar za trafienia w boczny i tylny pancerz przez co staje się takim małym wrednym kolcem dla gorzej wyposażonych armii i piechoty z wczesnego okresu wojny. Posiada też możliwość wykupienia dla niego szeregu ulepszeń (do wersji R39 i R40) dzięki którym staje się bardzo wartościowym czołgiem w naszej armii... choć teoretycznie powinien otrzymać nowy model ale kto by zwracał uwagę na takie "detale".

   Poniżej trochę zdjęć polskich Renault R35 internowanych na Węgrzech w roku 1939. Rzecz przydatna dla malarzy.






Dzięki uprzejmości Rafra: więcej zdjęć znajdziecie pod linkiem http://makettinfo.hu/forum/forszoveg.php?forumID=1162&first=450

11 komentarzy:

  1. Bardzo fajnie to tobie wyszło. Z raczej nieciekawego modelu (Warlord się tutaj nie popisał) wyszedł ciekawy. Gratuluję. Ja bym jeszcze trochę przykurzyłbym wieżę, ponieważ wydaje się lekko zbyt czysta w porównaniu z kadłubem (chociaż może to wina zdjęć)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję. Brak kurzu na zdjęciu jest zamierzonym efektem.

      Usuń
  2. Nice mini and great photos, a beautiful model!

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajny model :) Skąd pochodzi pierwsza archiwalna fotka? Nie widziałem jej jeszcze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Na jakimś anglojęzycznym forum ją znalazłem, oznaczenia i mundury się zgadzają.

      Usuń
  4. Dzieńdobry, ja jestem od tego "anglojęzycznym forum" gdzie znalazłeś tą pierwszo zdjęcie R-35. Znalazłem tego zdjęcie od tako węgierska strona: (są jeszcze dwie zdjęca R-35 50947)

    http://makettinfo.hu/forum/forszoveg.php?forumID=1162&first=450

    Przepraszam, jeżeli mój polski język jest zły.

    http://fhpubforum.warumdarum.de/index.php?action=profile;u=22953;area=showposts;start=15
    (anglojęzycznym forum)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, umieszczę w poście aby każdy mógł znaleźć.

      Usuń
    2. rafr. Ja również dziękuję :) Bardzo ciekawe zdjęcia.
      Rok temu założyłem wątek o polskich R35 na tym forum.
      http://www.whiteeagle.net.pl/viewtopic.php?f=75&t=1128
      Niestety obecnie dostęp możliwy jest po zalogowaniu :(

      Usuń
    3. Cześć JanuszF, kiedyś odwiedził ten wątek zanim musiał się zalogować. Pobrałem kilka dobrych zdjęć tam.

      Usuń