sobota, 20 lutego 2016

Druga japońska drużyna piechoty / The second japanese infantry squad - Warlord Games 28mm

    Nie daj się wziąć żywcem.


Regulamin służby polowej, 1941r.


   Do służby wojskowej w japońskich siłach zbrojnych byli powoływani wszyscy mężczyźni w wieku od 17 do 45 lat, a indoktrynacji wojskowej japońską młodzież poddawano już w wieku 14-stu. Istniało pięć kategorii poborowych: A, B1, B2, B3 i C - dwie pierwsze oznaczały dwuletnią służbę w jednostkach liniowych, następne rezerwę, a ostatnia ograniczoną służbę na terenie kraju.




  Japoński rekrut, zwany potocznie issen gorin (jeden sen, pięć rin czyli równowartość znaczka pocztowego na wezwaniu do wojska) był w hierarchicznej armii niczym o marnym żołdzie. Jego jedynym przywilejem było rozsznurowanie butów i rozwiązanie owijaczy swemu podoficerowi, najbardziej wyróżniony mógł mu wypastować buty. Podczas szkolenia zachęcano oficerów i podoficerów aby bili swoich podkomendnych miało to bowiem służyć zahartowaniu rekrutów, stworzenia z nich bezlitosnych dla wroga wojowników... co też w czasie wojny miało tragiczne konsekwencje dla ludności cywilnej (Nankin) oraz jeńców (Bataański marsz śmierci). Mimo wszystko przy życiu wieśniaka żołnierka wydawała się miłym oraz wygodnym zajęciem cieszącym się estymą toteż rekruci akceptowali ową "falę".

   Rekrutów najczęściej bito w twarz, używano do tego bambusowych pałek, pasów, kolb karabinów oraz podeszew kapci wykonanych ze znoszonych ale ciągle podkutych kamaszy.



 





 
 
   Zresztą system starszeństwa wykraczał daleko poza system rang, sami żołnierze dzielili się między sobą według stażu-menko (od tacy na której spożywano posiłki). Ci służący krócej niż trzy miesiące stali na najniższym szczeblu, wśród będących w armii od sześciu miesięcy wyodrębniły się dwie grupy - promowanych i ciągle czekający na nią. Starsi żołnierze przyjmowali status podoficerów podczas ich nieobecności i zmuszali młodszych aby czyścili im sprzęt, podawali posiłki i wykonywali inne poniżające obowiązki.


   W sześciomiesięcznym systemie szkolenia japońskich wojsk lądowych główny nacisk kładziono na ćwiczenia w kształceniu ciała oraz ducha. Dbano o wzrost wytrzymałości przekraczającej normy zachodnie poprzez zastosowanie długich marszy na 50km, niezależnie od kaprysów pogody, w czasie których żołnierz nie mógł jeść oraz pić - miał on w sytuacjach niedoboru takowego radzić sobie o samej sile swej żelaznej woli, napędzany ideą walki za Cesarza, Imperium oraz Honor. W kraju, gdzie religią państwową był szintoizm stawiający na samopoświęcenie, uprzejmość skromność,lojalność, ducha walki, sprawiedliwość, umiarkowanie honor ceniono bardziej niż życie. Aby rekrut jeszcze lepiej sobie przyswoił te wartości zgłębiał kodeks wojownika - Senjinkun.


 Cykl szkolenia w czasie pokoju był następujący: rozpoczynał się on w styczniu każdego roku. W lutym co noc urządzano marsz z biwakiem aby zahartować rekrutów na zimno. Do maja koncentrowano się na szkoleniu w jednostce i ćwiczeniu w strzelaniu do celu. Czerwiec i lipiec spędzano na ćwiczeniu w walce na bagnety w ramach plutonów i kompanii oraz na marszach w upale. W sierpniu szkolono działanie w ramach batalionów, szkoleniu w terenie oraz na poligonie, nauce strzelania bojowego, pływania i większej dawce nauki walki bagnetami. Pod koniec szkolenia operowano już w ramach pułku.

Jeśli chodzi o strzelanie ofensywna taktyka w połączeniu z organizacją strzelania podstawowego w ramach plutonu preferowano raczej szybkość, wysokie natężenie niż celność ognia. Po wybuchu wojny, gdy amunicję Japonia musiała oszczędzać i zdobyto więcej doświadczeń w walce w dżungli zamiast na strzelaniu skoncentrowano się na dbaniu o swoją broń.
 

   



   Sama dieta japońskiego żołnierza w warunkach garnizonowych nie była obfita ani wykwintna, oparta na ryżu, jęczmieniu (550 gram obydwu), niewielkiej ilości mięsa, jarzyn oraz ryb na których to zakup otrzymywał "strawowe."









   Den giki sen (piorunująca wojna) stawiała na energiczne natarcia, staranne planowanie, szybkie przemieszczanie się i czynnik zaskoczenia - to wszystko miało się przyczynić do złamania morale przeciwnika. Choć Japończycy uważali, że zwycięstwo osiągnięte podstępem jest lepsze niż te osiągnięte na drodze krwawej nie stroniono od walki wręcz, która była oprócz wyrabiania wytrzymałości, indoktrynacji, musztry bojowej kośćcem szkolenia. Kodeks bushido wymagał by prawdziwy wojownik atakował bezustannie

 


    Gdy wszystko zawodziło, a oddziały przyparto do muru żołnierze mieli walczyć do samego końca poświęcając swe życie w brawurowych aczkolwiek jak pokazała nowoczesna wojna dość bezsensownych, kończących się z reguły niepowodzeniem szturmach banzai. Może z wyjątkiem tego przeprowadzonego na wyspie Attu w maju 1943... Wysoce, wręcz przesycona środkami prowadzenia ognia armia amerykańska doskonale sobie radziła w odpieraniu takowych szaleńczych ataków. Od pewnego momentu wojny nawet takich zachowań amerykańskie dowództwo od Japończyków oczekiwało z racji szybkiej możliwości zakończenia walki o daną wyspę poprzez rozstrzelanie biegnących obrońców toteż bitwa na Iwo-Jimie, gdzie IJA oraz IJN przyjęła obronną taktykę, mająca w przekonaniu marines potrwać 4-5 dni okazałą się trwającym miesiąc szokiem kosztującym ich prawie 27 tysięcy zabitych, rannych oraz zaginionych (przy 23 tysiącach obrońców)

   W świadomości Japończyków dostanie się do niewoli było równoznaczne z utratą czci oraz honoru czyli śmiercią duchową zatem żołnierze wybierali alternatywne rozwiązanie: samobójstwo. Nie pozbawiało ono szansy na dołączenie w zaświatach do wojowników jakich czczono w Świątyni Yasakuni w Tokio. Ci, którzy dostawali się do niewoli (oprócz Armii Kwantuńskiej) najczęściej tracili w trakcie bitwy przytomność... bądź też pochodzili z podbitej przez Japończyków Korei. Przypadek Majora Kuga jaki w 1932 w trakcie bitwy o Szangchaj z Chińczykami w takowy sposób został wzięty żywcem przez wroga i który po wyzwoleniu popełnił samobójstwo pokazuje iż nieświadomość niekoniecznie była czynnikiem łagodzącym.

  Żołnierzykom udało się zdobyć pierwsze miejsce w Konkursie Modelarskim Portalu Strategie. Nie są oni jednakowi kolorystycznie trenowałem bowiem różne sposoby i kolory rozjaśniania ich mundurów dzięki czemu wytypowałem jeden widoczny na pierwszych zdjęciach. W ciągu dwóch miesięcy pomalowałem dość sporo, w kolejce mam kilkanaście postów i zostaną one opublikowane gdy tylko znajdę wolną chwilkę na zrobienie zdjęć oraz wsadzenie treści.




   Przy sporządzeniu powyższego tekstu z pracy zbiorowej Snajperzy Drugiej Wojny Światowej oraz książki Jacka Solarza Armia Japońska 1873-1945. Ma on wprowadzić was - być może przyszłych bądź nawet obecnych zbieraczy tej armii - w jej klimaty. Zachęcam do własnoręcznego zgłębiania problematyki starć w Azji w latach 1932-1945.











12 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawy artykuł i świetne malowanie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajni, a tekst ciekawy. Przeczytałem z zainteresowaniem :).

    OdpowiedzUsuń
  3. Takie wpisy toja lubię:) Plus extra malowanie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny artykuł Telamonie. Malowanie to ekstraliga. Czekam na więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Niebawem więcej (zapewne czołg Type 97).

      Usuń
  5. Ciekawe połączenie zarysu historycznego ze zdjęciami.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo ciekawy artykuł + świetne malowanie. Banzai!

    OdpowiedzUsuń