środa, 30 kwietnia 2014

Kilka słów o systemie "Ogniem i Mieczem" / A few words about "By Fire and Sword" / Ein paar Worte zum Thema "Feuer und Schwert"


Uwaga na wstępie: napisane w sierpniu 2012 roku.


Słowem wstępu
Nie tak dawno temu nabyłem podręcznik plus kilka zestawów figurek do nowej, a co ważniejsze rdzennie polskiej, gry bitewnej. Mowa tu o „Ogniem i mieczem”, wydanej przez firmę Wargamer, której specjalnością jest sprzedawanie historycznych miniaturek wszelkiej maści – dedykowanych rozmaitym grom pokroju „Field of Glory”, „Clash of Empire” , „Warhammer Ancient Battles”, „Flames of War” i licho wie czego jeszcze. Panowie Konrad Sosiński i Rafał Szwelicki wpadli kilka lat temu na ideę stworzenia własnej gry, której akcja toczy się przede wszystkim w naszej części Starego Kontynentu. O dziwo, nie ujrzymy tu pędzących na zachód chmar czołgów T-34, tudzież galopującego na czele swych hufców – ale w przeciwnym kierunku – Napoleona. Tematyka jest bardziej prozaiczna – jak wierzą autorzy „w głębi każdego Polaka” wciąż szumią husarskie skrzydła i rozbrzmiewa tętent końskich kopyt”. XVII-wieczna Europa była do tej pory słabo reprezentowana w wargamingu (kojarzę tylko FoGR).

sobota, 26 kwietnia 2014

wtorek, 22 kwietnia 2014

Perry Miniatures British Legion - inbox

Podpułkownik Banastre Tarleton,
portret namalowany przez Joshua Reynodls'a w 1782 roku.
  Porządna armia nie może się obejść bez kawalerii, choćby miała ona jedynie dodawać jedynie blichtru armii na stole. Jazda nie była nazbyt popularna podczas Amerykańskiej Wojny o Niepodległość - była za droga dla Kolonistów, natomiast Brytyjczycy mieli trudności z transportem konni przez morze i musieli zdobywać poniekąd rumaki "na miejscu" co też wiązało się z ryzykiem. Oprócz tego warunki terenowe (gęste lasy) nie sprzyjały użyciu jazdy na szerszą skalę. Mimo wszystko pojawiło się po obydwóch stronach kilka z różnych względów ciekawych oddziałów jak francuski Legion Lauzuna, Legion Pułaskiego czy brunszwicki regiment dragonów księcia Friedricha (wybitym pod Bennington, w trakcie wyprawy "po konie").